![]() |
| .:wejście:. .:enter:. FireWalking.pl |
FireWalking.pl TRENERZY FIREWALKING ul. Paderewskiego 20/28; PL-11-200 Bartoszyce; POLAND mobile: +48/502 245 701; mobile fax: +48/502 690 201; e-mail: office@FireWalking.pl |
.:wejście:. .:enter:. Blog.FireWalking.pl |
|
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Psychotronika.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ FireWalking
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Energia Ognia.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Szkolenie.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Anastenaria.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Psychologia.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Akupunktura i Akupresura.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Wypoczynek.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Koncentracja.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Motywacja
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Ogniście.
★ FireWalking.pl ★ czyli spacer po ogniu, chodzenie boso po rozżarzonych węglach. ★ Stąpanie. Skrzypkowie długo stroili swoje instrumenty, wreszcie jeden z nich zaintonował melodię, którą podchwycili pozostali. Zabrzmiała muzyka skoczna, a jednocześnie monotonna. Do skrzypków dołączył perkusista... Była to typowa muzyka transowa. Podobne dźwięki słyszymy i w Azji, i w Ameryce Południowej oraz w sercu czarnej Afryki. Wszędzie tam, gdzie muzyka służy drastycznemu zmienianiu stanu świadomości. Kobiety zapaliły przed ołtarzem w kącie konaki grubą świecę o długości ponad metr, podobną do znanych w Polsce świec paschalnych. Stamatis Liuros, trzymając w rękach ikonę, zaczął krążyć przestępując z nogi na nogę w rytm muzyki i zbliżał się do stojących w okręgu uczestników uroczystości, którzy żegnali się trzykrotnie krzyżem świętym. Do przywódcy anastenaridów powoli dołączali inni, mężczyźni i kobiety. Każda z tych osób zbliżała się najpierw do ołtarza, całując z czcią świętą ikonę, a potem włączała się do grupy taneczników. Była to żarliwa modlitwa w tańcu, coś dla nas, Polaków, dziś ogromnie egzotycznego. A przecież jeszcze w latach międzywojennych mieliśmy w Polsce znaczną grupę obywateli wyznania mojżeszowego, szczególnie pobożnych chasydów". Wychodzili oni z założenia, że człowiek, który jest ponury i niezadowolony ze swego losu, ubliża Stwórcy. Człowiek powinien być Mu wdzięczny nie za majątek, którym go obdarza, ale za samo to, że został stworzony. Chasydzi" radosnym tańcem wielbili Boga. Sakralny taniec w konaki trwał długo, około trzech godzin. Koniec maja w Grecji to już lato w pełni. Temperatura w konaki sięgała trzydziestu kilku stopni i pot z taneczników lał się strumieniami. Co pewien czas słychać było ostry, krótki krzyk jak gdyby bólu, a czasem któryś z taneczników zanosił się krótkim szlochem. To objawy tego, co w języku psychoterapii nazywa się odreagowaniem. Anastenaridowie przeżywali w konaki odreagowanie różnych stresów. Przygotowywali się do mającej nastąpić nazajutrz uroczystości tańca na rozżarzonych węglach. Pani profesor dr Dede, opiekująca się Polakami, wiedząc, że mam już jakieś doświadczenie nestinarskie z Bułgarii, na moją prośbę zwróciła się do przywódcy anastenaridów z pytaniem, czy zgodziłby się dopuścić Polaka do udziału w anastenariach. Wiedziałem, że jest to niemożliwe, tym bardziej że chwilę wcześniej Stamatis Liuros odmówił tego właśnie młodemu człowiekowi z Finlandii, prawosławnemu, a więc współwyznawcy. Człowiekowi, który ukończył właśnie studia religioznawstwa na Uniwersytecie w Helsinkach i pisał pracę magisterską o różnych obyczajach związanych z kościołem wschodniochrześcijańskim. Moje szansę były zatem znikome. A tymczasem Stamatis Liuros przyjrzał mi się bardzo uważnie i powiedział: Tak, ten może". Proszę mi wierzyć, że poczułem się niesłychanie wyróżniony. Bo przecież w Grecji chodzenie po ogniu nie jest zabawą. Jest to misterium religijne, które traktuje się bardzo poważnie. Stamatis Liuros postawił jednak warunek. Dopiero drugiego dnia uroczystości wolno mi będzie wejść z grupą anastenaridów na rozżarzone węgle. Pierwszego dnia miałem uważnie przyglądać się wszystkim ruchom taneczników, aby później nie wyróżniać się jako obcy. Pierwszego wieczora uczestniczyłem więc tylko jako bierny obserwator ceremonii anastenariów. Plac w mieście Langadas, na którym to się odbywało, obstawiony był ławkami i krzesłami dla widzów. Wewnątrz ustawiono krąg z wysokich, żelaznych krat, takich, jakie stawia się wokół areny cyrkowej, gdy ma się odbyć popis tresury najdzikszych tygrysów bengalskich. Dopiero wewnątrz tego kręgu znajdował się krąg żarzących się węgli. Gdy zbliżał się moment nadejścia procesji, śpiewającej pieśń religijną, zajechała ze zgrzytem opon karetka pogotowia, a kraty otoczone zostały dużą grupą mundurowych policjantów. Pilnujących, aby jakiś szalony turysta nie rzucił się nieopatrznie na ognisty krąg. Na czele procesji szedł Stamatis Liuros z ikoną, za nim grupa anastenaridów trzymających w rękach święte chusty amanetie. Najpierw okrążono ognisty krąg, a potem zaczął się sakralny taniec na ogniu. Następnego dnia całe przedpołudnie spędziłem w konaki tańcząc razem z anastenaridami, ale w kącie izby, pod ścianą. Nie chcąc być nachalnym nie mieszałem się z grupą. Gdy nadszedł moment, aby zgromadzić się przed świętą izbą i wyruszyć na plac, gdzie już dopalało się ognisko, byłem już w takim stanie świadomości, w takim transie", że gotów byłem nie tylko stąpać po ogniu, ale nawet wejść w ścianę ognistą... |